pozytywne wibracje

W poprzednich artykułach pisałam o poziomach świadomości i energii. Teraz chciałam wam zwrócić uwagę na pewna sytuacje w jaki sposób można zmienić szybko swoje wibracje.

 

Mieliście na pewno tak w życiu ( przynajmniej większość z Was), że jak byliście gdzieś na imprezie, leciała muzyka Disco Polo i „zakropiliście” jeszcze czymś mocniejszym to nagle świat stawał się cudowny… Wszystkie piosenki Disco Polo są przez nas wprost uwielbiane… Wpadamy na parkiet… Czujemy się najseksowniejsze… Najbardziej pożądane i ogólnie mamy wrażenie, że jesteśmy królowymi wieczoru… Nie wiemy kiedy upłynął nam czas… Mija nam zmęczenie po całym tygodniu. Każdy uśmiech przychodzi z łatwością… Chcemy się przytulać i być kochane. Jesteśmy wtedy na wyższych poziomach świadomości… Nie czujemy wstydu, żalu, winy, strachu… Czujemy za to miłość, radość, dumę… Następnego dnia kiedy budzimy się często z boląca głową 😊 zaczynamy schodzić na ten niższy poziom świadomości. Wtedy zaczynamy odczuwać wstyd, strach, niepokój, poczucie winy, a muzyka Disco Polo… Nigdy w życiu! No chyba, ze czasami jak jesteśmy sami w domu i nikt nie słyszy czego słuchamy… Dlatego, że spada nasz poziom energetyczny… Mamy mniej sił, boląca głowa itd.

 

Myśleliście kiedyś co zrobić, żeby tak się czuć przez cały czas, jak przez te kilka godzin przy muzyce Disco Polo? Jak ciągle pozostać „Królową parkietu”?

 

Ja znalazłam sposób na siebie, aby się tak czuć… Chociaż przez kilka godzin… Nabieram wtedy taką masę pozytywnej energii, że starcza mi na bardzo długo.

Swoja codzienność staram się tworzyć tak abym była na tych wyższych wibracjach… Czyli np. nie idę do roboty robić jakiegoś zajęcia którego nie lubię tylko działam… Tworze, otaczam się różnymi ludźmi  i dzięki temu, że mam to potężne narzędzie jakim jest Mapa poziomów świadomości umiem rozmawiać, spędzać czas z ludźmi na rożnych poziomach ich świadomości. Potrafię ich zrozumieć. Dlaczego tak się zachowują, a nie inaczej. Choć czasem życie robi mi niespodzianki i daje pewne lekcje do przerobienia w życiu. To nie odbieram tego jako kare… Tylko jako wyróżnienie, że to właśnie mnie spotkało coś takiego… Nawet jeśli to są czasem bardzo „bolesne” doznania i dzięki temu mogę się z Wami dzielić swoimi doświadczeniami i sposobami jakie mi pomogły.

Pewnego wieczoru usiadłam i zadałam sobie pytanie: W którym momencie czuje się wyjątkowo szczęśliwie? Gdzie nie czuje upływu czasu, wstydu, żalu? Oprócz oczywiście tego, że mogę dzielić każdą chwilę z moją rodziną. Ponieważ to ona daje mi największe szczęście! Uświadomiłam sobie, że to jest modeling.

Kiedy przebieram się w różne stroje, mam piękny make up, i zmieniam aranżację do zdjęcia. Mogę się wcielić w każdą postać jaką tylko jestem w stanie sobie wyobrazić. Ponieważ mogę posługiwać się mapą poziomów świadomości i z minuty na minutę być zapłakaną dziewczynką, a za chwile królową. To bardzo mnie to uwalnia! Mam sporo sesji za sobą ale jedną zapamiętam chyba na zawsze. Kiedy moja najlepsza duszyczka z aparatem w ręku (Studio Mika fotografia). Zapytała mnie czy robiłam już wcześniej takie profesjonalne sesje? Odpowiedz brzmiała NIE.
Nie śledziłam żadnych kanałów na YouTube czy innych Social Mediach aby się przygotować do tej sesji. Poszłam na nią i wydobyłam na zewnątrz to co czułam w środku. To co czułam odbijało się na zdjęciach… Każda emocja…

 

Życzę każdemu z Was abyście odnaleźli „Waszą oazę błogiego stanu”!!